KIM JEST SATOSHI NAKOMOTO?

ASIC

Nikt nie wie kim był ani kim jest Satoshi Nakamoto. Jeśli nawet jest ktoś, kto posiada takie informacje, to do tej pory się nimi nie podzielił. Pewne jest to, że odsunął się on od projektu gdzieś około końca roku 2010 oraz że dorobił się fortuny dzięki wczesnemu miningowi. Do zaoferowania mamy jedynie garść teorii dotyczących jego tożsamości.

Kim jest Satoshi Nakamoto?

Jak już wspomniano nie znamy jego tożsamości, choć znamy jego dokonania. To twórca protokołu Bitcoin. Świadczy o tym jego praca opublikowana w Cryptography Mailing List. Kolejnym krokiem było wypuszczenie pierwszej wersji oprogramowania – klienta bitcoin w 2009. W tym czasie brał też udział w innych projektach za pośrednictwem wyżej wspomnianej listy mailingowej. Pod koniec roku 2010 zaczął stopniowo usuwać się w cień. Choć pracował z wieloma osobami w grupie zajmującej się oprogramowaniem open-source, to zawsze skrzętnie ukrywał wszelkie dane personalne. Jego ostatnia pewna aktywność została zarejestrowana wiosną 2011, gdy zadeklarował, że „zajmuje się teraz innymi rzeczami”.

Ale pochodził z Japonii, prawda?

Cóż, najlepiej nie oceniać książki po okładce. Choć w tym przypadku pierwszy rzut oka może być właściwy. „Satoshi” tłumaczy się jako „mądry”, „jasnomyślący”. „Naka” to „średni”, „po środku” bądź „związek”. Natomiast „moto” może oznaczać „pochodzenie” lub „założenie”. Wszystkie te słowa w jakiś sposób odnoszą się do osoby, która dała początek ruchowi bitcoinowemu poprzez stworzenie sprytnego algorytmu. Problem polega jednak na tym, że każde z tych słów posiada wiele możliwych znaczeń i dopasowań.

Tak naprawdę nie istnieje sposób by dociec czy był on Japończykiem, czy też nie. Tak samo jak nie wiemy czy zasadne jest pisanie o nim w rodzaju męskim. To tylko uproszczenie. W rzeczywistości Satoshi Nakamoto może być pseudonimem, za którym kryje się „On”, „ona” lub „oni”.

Czy ktokolwiek wie kim był naprawdę?

Nie, ale techniki detektywistyczne wykorzystywane przez ludzi by tego dociec są czasem bardziej intrygujące niż sama odpowiedź. Joshua Davies z „The New Yorker” uważa, że Satoshi to Michael Clear – absolwent kryptografii z Dublin’s Trinity College. Do tego wniosku doszedł po przeanalizowaniu 80000 słów pozostawionych przez Nakamoto w sieci i szukając specyficznych znaczników lingwistycznych. Jego podejrzanym numer dwa jest fiński socjolog ekonomii, wcześniej twórca gier komputerowych Vili Lehdonvirt. Obydwaj zaprzeczają jednak tym rewelacjom. Micheal Clear zrobił to nawet publicznie na Web Summit 2013.

Inną osobą, która nie zgadza się z takim wynikiem śledztwa jest Adam Penenberg z Fastcompany. Jego zdaniem Nakamoto to trzy osoby – Neal King, Vladimir Oksman i Charles Bry. Do takiego wniosku doszedł poprzez wpisywanie unikalnych fraz z pracy Nakamoto o bitcoinach w Google. Chciał sprawdzić czy zostały one użyte gdzieś indziej i faktycznie znalazł dopasowanie. Formuła „computional impractical to reverse” znajduje się w podaniu patentowym złożonym przez tę trójkę. Patent dotyczy rozpowszechniania kluczy szyfrujących i został złożony w Finlandii, a jeden z jego autorów podróżował na sześć miesięcy przed rejestracją. Cała trójka zaprzecza.

Pozostaje faktem, że witryna bitcoin.org została zarejestrowana w sierpniu 2008 za pomocą japońskiego anonimowego systemu i ISP. Następna została przeniesiona do Finlandii dopiero 18 maja 2011, co zdecydowanie osłabia teorię Penenberga.

Zwolenników posiada również teoria, że Nakamoto to Martii Malmi – fiński programista, który w ruchu bitcoinowym uczestniczy od samego początku i zaprojektował user interface.

Może to być również Jed McCaleb – miłośnik kultury i rezydent Japonii, który stworzył intratny sposób na obracanie bitcoinami Mt. Gox oraz jest współzałożycielem Ripple. McCaleb znany jest także jako twórca eDonkey – platformy P2P do udostępniania plików.

Kolejny strzał to Donald O’Mahony i Micheal Peirce – autorzy pracy o cyfrowych płatnościach, opartej na książce, opublikowanej wspólnie z Hitesh Tewari. Ciekawostką jest fakt, że obydwaj studiowali w Trinity Collage, wspólnie z Michealem Clearem.

Więc co o nim wiemy?

W poszukiwaniu jego tożsamości przeprowadzono wiele wywiadów z ludźmi, z którymi współpracował we wczesnych stadiach programowania bitcoinów. Zgodnie twierdzą, że system miał już wtedy bardzo wnikliwie przemyślany, a sposób w który tworzył kod można uznać za niekonwencjonalny. Programista Jeff Garzik zwrócił uwagę, że Nakomoto nie stosował tego samego rygorystycznego testowania, jakiego oczekiwałoby się od klasycznego programisty.

Jak bogaty jest Nakamoto?

Analiza stworzona przez Sergio Lernera, autorytetu z zakresu bitcoinów i kryptografii sugeruje, że Satosi wydobywał wiele ze wczesnych segmentów w sieci bitcoin i jego fortunę w niewydanej walucie można oszacować na co najmniej 100 milionów dolarów.

Co teraz robi?

Nikt nie wie, co planuje Satoshi, ale w jednym z ostatnich maili wysłanych do programistów 23 kwietnia 2011 napisał: „Zajmuję się teraz innymi rzeczami. Jesteście w dobrych rękach z Gavinem i wszystkimi”.

Czy pracował dla rządu?

Istnieją oczywiście takie plotki. Według niektórych jego imię oznacza „centralny wywiad”, ale ludzie zawsze zobaczą to, co chcą widzieć. Taka jest natura konspiracji. Jednak taka teoria wymagałaby odpowiedzi na pytanie dlaczego którakolwiek z trzyliterowych agencji miałby zainteresować się tworzeniem kryptowaluty. Szczególnie biorąc pod uwagę jak wiele pracy przysparza ona FBI i senatorom poprzez umożliwienie anonimowych transakcji związanych niekiedy z terroryzmem lub działaniami kryminalnymi. Z pewnością jednak zwolennicy teorii spiskowych znajdą uzasadnienie i tego.

Bardzo możliwe, że jest to bez znaczenia. Wspomniany wcześniej programista Jeff Garzik ujął to zwięźle: „Satoshi stworzył system open-source. Jego zaletą jest to, że nie ma znaczenia kim był, nie trzeba mu ufać ani się tym przejmować.” Kod open-source sprawia, że ukrywanie sekretów jest niemożliwe, „kod źródłowy mówi sam za siebie”.

Garzik przekonuje, że użycie pseudonimu było sprytnym posunięciem, ponieważ zmusza ludzi do skupienia się na technologii samej w sobie, zamiast na osobie za nią stojącej. W końcu bitcoiny są teraz sprawą znacznie większą niż sam Satoshi Nakamoto.